.

ZJAZD ŁÓDZKI INSTRUKTORÓW HARCERSKICH

Już niezadługo przypadnie nam obchodzić PIĘĆDZIESIĘCIOLECIE tego jakże istotnego w życiorysie ruchu harcerskiego wydarzenia. Zatrzymajmy się wobec tego nad tym przełomem i przyjrzyjmy się jemu, choćby w skrócie.

W znanym nam instruktorom "Leksykonie Harcerstwa" w redakcji Olgierda Fietkiewicza zapisano: "Łódzki Zjazd Działaczy Harcerskich. zjazd przedstawicieli działaczy Związku Młodzieży Polskiej oraz instruktorów Związku Harcerstwa Polskiego sprzed 1950, którzy czynnie zaangażowali się w pracach Organizacji Harcerskiej Polski Ludowej; zwołany w Łodzi 8-10 XII 1956 zjazd podjął decyzję o przekształceniu Organizacji Harcerskiej Polski Ludowej (OHPL) w samodzielną organizację dzieci, młodzieży i instruktorów, działającą pod ideowym kierownictwem PZPR i o powrocie do tradycyjnej nazwy: ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO. Stał się faktycznie I. Zjazdem ZHP w Polsce Ludowej".

Zjazd poprzedzony został, począwszy od lat bezpośrednio powojennych, w szczególności zaś od lat pięćdziesiątych, pojawiającymi się próbami restaurowania tradycyjnego harcerstwa, w porównaniu z funkcjonującym systemem “organizacji typu harcerskiego” w ramach Związku Młodzieży Polskiej, najkrócej rzecz nazywając... Dalszymi, bardzo ukonkretniającymi wydarzeniami, były zgłaszane (czy wprost demonstrowane) postulaty w niektórych większych miastach, takich jak Kraków, Gdańsk, Łódź i Warszawa zlikwidowania OHPL i tworzenia struktur dawnego harcerstwa.

Nie bez znaczenia było zgłoszenie się do Ministra Oświaty Aleksandra Kamińskiego i Stanisława Broniewskiego z propozycją powierzenia im kierownictwa organizacji. Jak napisał Ryszard Wosiński komendant Chorągwi Poznańskiej w latach 1975-1981: “Bogata praca masowa, podejmowanie wielu cennych akcji nie szło jednak w parze z rozwojem inicjatywy takich podstawowych zespołów harcerskich, jak ogniwo i drużyna. Było to wynikiem braku nowego systemu szkolenia metodycznego pracy harcerskiej. Drugim czynnikiem negatywnie rzutującym na wyniki pracy był brak dostatecznej liczby kadry instruktorskiej. Często przewodnik drużyny jako jedyny dorosły instruktor musiał kierować pracą kilkuset harcerzy. Dodatkowym czynnikiem osłabiającym wpływ organizacji było stosowanie w pracy drużyn szkolnych metod pracy, co upodobniło zbiórkę harcerską do lekcji. Sytuacja ta spotkała się z krytyką na łamach prasy harcerskiej, jak również odbywającego się we wrześniu 1954 r. XV Plenum Zarządu Głównego ZMP. Mimo negatywnej oceny zaobserwowanych zjawisk nie określono ich przyczyn i nie podjęto zdecydowanego przeciwdziałania. Niemniej XV Plenum Zarządu Głównego ZMP zainicjowało szeroki dyskusję, w wyniku której zaczęły się krystalizować koncepcje nowego systemu metodycznego”. Widomym znakiem wolno postępujących przemian i symptomów powrotu do tradycyjnych form organizacyjno-programowych harcerstwa była dyskusja wśród instruktorów poznańskich i wielkopolskich OHPL, w wyniku czego w rozkazie Komendy Miejskiej Organizacji Harcerskiej L 1/1956 w Poznaniu zamieszczono następujące treści;

"Harcerstwo wraca dzisiaj do form i metod pracy, które zawsze cieszyły się jak największą popularnością wśród młodzieży i uznaniem starszego społeczeństwa. Tworzymy w związku z tym hufce, drużyny i zastępy - według dawnych zasad. Zamiast odbywać nudne do tej pory zajęcia w izbie szkolnej, udawać się będziemy w pola i do lasów, aby tam szukać Wielkiej Przygody, aby uprawiać tę Wielką Grę, aby wskrzesić ideę codziennych dobrych uczynków, aby zdobywać stopnie i sprawności harcerskie według dawnych zasad".

Obrady łódzkie były ciężkie, kontrowersyjne, burzliwe: Wszystkie te wymienione określenia oddają atmosferę, jaka panowała z małymi wyjątkami przez owe trzy dni. Sporo było - co zatem - wyładowań emocjonalnych, niekiedy powodujących przejaskrawienia i wyolbrzymienia. Najistotniejszą dominantę stanowiła troska o ponowne nadanie harcerstwu właściwego oblicza i treści, zgodnych z przyjętymi wartościami wychowawczymi i tymi wszystkimi, które gwarantują zabezpieczenie dobra dzieci i młodzieży.

"Zjazd był zjazdem na wskroś politycznym. (...) Podziały zaznaczyły się ostre. Wybory do Naczelnej Rady Harcerstwa wykazały, jak bardzo rozmaite były opinie - nawet dotyczące tych instruktorów, których autorytet wydawał się tak bezsporny. Wybrany został Kamiński, ale przecież tylko 353 głosami, podczas gdy Aniela Korczyńska czy Jacek Węgrzynowicz mieli ponad 400 głosów. Zakrzewska dostała 320 głosów, ale ona jako pierwsza w OHPL uwikłana była w rozmaitego rodzaju działania polityczne. Przeszły Kazimiera Świętochowska i Marta Dobrzyńska " .. Przepadł Stanisław Broniewski, przepadł Sosnowski i Wierusz-Kowalski, ale przepadli również instruktorzy już całkowicie związani z harcerstwem ostatnich miesięcy: Muranyi, Gulczyński czy Mleczko. Przepadłem i ja, ale wybrany został Jacek Kuroń. Wydaje się - choć o wniosek jednoznaczny bardzo jest trudno - że sala była mniej łaskawa dla tych, którzy już od pewnego czasu uczestniczyli w pracach OHPL. W 1956 roku autorytet ich okazał się silniejszy, niż ten płynący z zasług lat dawnych, choćby to były lata wielkie i bohaterskie" - napisał Kazimierz Koźniewski w swym ciekawie oddanym dziele o przeobrażeniach harceskich w latach 1911 - 1986, zatytułowanym I ZAWSZE KRZYŻ OKSYDOWANY...

Po wielu latach na półkach księgarskich znalazła się interesująca pozycja: "Odrodzenie Harcerstwa w 1956 roku". Autorem jej jest Krzysztof Persak - historyk, zajmujący się badaniami nad najnowszymi dziejami politycznymi i społecznymi Polski. Takie opracowanie było niezwykle potrzebne jako zbiorczy i sumaryczny dokument Zjazdu Łódzkiego, z pożytkiem dla dnia dzisiejszego jak przyszłych harcerskich, i nie tylko, pokoleń.

W 40-tą rocznicę tego wydarzenia - "w oparciu o pracę magisterską obronioną w Uniwersytecie Warszawskim" i na podstawie zbioru materiałów seminarium z dnia 7 grudnia 1996 roku Muzeum Historii Miasta Łodzi - powstała książka pod redakcją prof. dr hab. Wojciecha J. Katnera, harcmistrza i wiceprzewodniczącego ZHP "W 40-lecie Zjazdu Łódzkiego".

Również ta dyskusja, toczona z odległości czasowej, "była bardzo żywa. Dominowały wspomnienia osobiste, wplatane następnie nurt doświadczeń instruktorskich po Zjeździe 1956 roku, nieraz aktywności wieloletniej i nadzwyczaj bogatej. Dla jednych był to czas spełnionych nadziei i satysfakcji z działalności harcerskiej. W opinii innych okazał się to czas złudzeń i szybkiego rozczarowania tym, co przyniosła rzeczywistość w porównaniu z wzniosłymi deklaracjami i oczekiwaniami. Dla nich idee Zjazdu Łódzkiego oddalały się szybko wraz z upływem miesięcy i lat po 1956 roku" - napisał we wstępie Wojciech J. Katner.

W sympozjum tym wzięli udział nieliczni instruktorzy ZHP Poznania i Wielkopolski. Warto by pokusić się, by skompletować listę imienną tych, którzy byli uczestnikami Zjazdu w 1956 roku, jak tych, którzy w 40-lecie próbowali ocenić wyniki tego wydarzenia. Także warto zanotować myśli i refleksje naszej regionalnej braci harcerskiej w kontekście funkcjonowania jednostek ZHP w naszym obszarze!

I na zakończenie fragmenty głosu w dyskusji druha hm. Jerzego Chrzanowskiego (Poznań): "ZHP został okrutnie zlikwidowany, a OH nie była wcale kontynuatorem harcerstwa. Wobec tego, odpowiadając na pytanie o cel Zjazdu i abyśmy miłemu koledze, który piękną książkę popełnił, mogli dalej dochodzić prawdy, wyjaśniam, że Zjazd Łódzki nie stanowił odrodzenia Harcerstwa, ale "odrodzenie nas, harcerzy": Mogła nie egzystować struktura "na górze", ale chyba większość z nas nadal czuła się harcerzami i w różnych środowiskach przytupnęliśmy, tak jak u na: w Poznaniu.

... odrodzenie nas jako instruktorów. I to jest najważniejsze, bez tego dzisiaj nie byłoby naszych młodych następców. Nie byłoby ich, gdyby nie nasze odrodzenie na samym dole instruktorskiej hierarchii. Odrodziły się drużyny przy pomocy byłych drużynowych, byłych funkcyjnych, byłych instruktorów i te drużyny od 1956 r. egzystowały. Myśmy jeszcze w 1961 roku trwali, wyszło pięć roczników kapitalnych harcerek i harcerzy, którzy pozwolili przetrwać, a w latach osiemdziesiątych odrodzić harcerstwo":

"Cicha Woda"

Druh Aleksander Kamiński w czasie zjazdu łódzkiego.

Źródło:K. Persak, Odrodzenie harcerstwa w 1956, Warszawa 1996

 

powrót